

BSA R10 to wiatrówka PCP, która powstała w Wielkiej Brytanii i jest następcą S10tki. Karabinek swoim wyglądem przyciąga uwagę. Najbardziej z całej konstrukcji wyróżnia się niepowtarzalny kształt osady. Osada została wyrzeźbiona z kawałka drzewa orzechowego. Kolba Monte Carlo w tym karabinku jest wyposażona w jednostronną bakę policzkową i tutaj na etapie zamawiania karabinka, musimy wybrać czy ma to być model dla prawo czy leworęcznych. Kształt baki i wielkość kolby pasuje idealnie do strzelca mojej postury, jest wygodna i jej kształt nie przeszkadza podczas strzelania.

Kolba jest zakończona dość grubą gumową stopką z możliwością regulacji i tutaj mam pewne ale. Wiem że marudzę, ale zamiast tej gumy która jest raczej standardowo pchana do większości karabinków nawet w półce średniej, można było zastosować stopkę z kołem regulacji. Taki bajer sporo by zmienił.
Idąc dalej mamy anatomicznie dopasowany chwyt, który jest pokryty antypoślizgowym grawerem. Sam chwyt na pierwszy rzut oka wygląda na pękaty i mało wygodny, ale to tylko złudzenie. Sam chwyt idealnie pasuje do dłoni. W górnej części osady jest jeszcze delikatne wyżłobienie gdzie można położyć kciuk. Takie szczeguliki mocno poprawiają użytkowanie.
Coś Wam powiem. Często jest tak że jak przez dłuższy czas strzelam z budżetówek to po dłuższym czasie odczuwam lekkie napięcie mięśni w dłoni, od takie skurcze. A w R10 nie czułem nic. Strzelałem z niego przez cały weekend i nie odczuwałem wcale takiego dyskomfortu.
Zespół spustu karabinka jest osłonięty kabłąkiem wykonanym ze stali. Spust jest częściowo wykonany z plastiku i w tym modelu posiada w zasadzie pełną regulację. Możemy regulować położenie języka spustowego, jak i siłę i długość pierwszej, i drugiej drogi. Jest złożony z dwóch elementów i sam język możemy dopasować do swoich potrzeb. Jest tylko pewne ale, aby idealnie dopasować spust pod siebie trzeba się troche nakręcić.

Porównując ten spust do spustów w klasycznie łamanych karabinkach do 1k zł, to jak przesiąść się ze starej skody na S klase, czuć ogromną różnicę w użytkowaniu. Ale gdybyśmy mieli ten spust porównać do innych spustów w tej klasie karabinków PCP, to wypada raczej średnio. Spust tego typu jest mało przewidywalny, jak na PCP chodzi dość topornie i jest delikatnie twardy. Krótko mówiąc nie został stworzony do sportu.
Przednia część osady wraz z chwytem przednim to pięknie wyprofilowany kawałek drewna. Chwyt przedni także jest wykończony grawerem i od spodu posiada montaże, który pozwalają na zamontowanie pasa nośnego i montażu np. 22mm. Od spodu znajdziemy także gniazdo ładowania wraz z manometrem.
Całość osady jest pięknie wykonana z dbałością o najmniejszy szczegół i trzeba przyznać że jest to wykonanie na poziomie premium.
Na froncie osady pod lufą mamy zamontowany kartusz na sprężone powietrze. W tym egzemplarzu był zamontowany zbiornik o pojemności 200cm3, ale jest także dostępny kartusz o pojemności 600cm3. Kartusz można szybko wymienić wykręcając go i zastąpić drugim, ale musimy pamiętać o regularnym sprawdzaniu oringu w tym miejscu, bo czasem zdarzają się nieszczelności.

Cała górna część wiatrówki wraz z kartuszem została pomalowana na czarny kolor farbą antykorozyjną. Wielu użytkowników i estetów czepia się, że jest to słabo wykończone i można było zrobić to lepiej. Natomiast trzeba pamiętać że to karabinek z przeznaczeniem do polowań na szkodniki, a nie karabinek sportowy. W założeniu użytkownicy będą z niego strzelać w cięższych warunkach atmosferycznych i przy dużej wilgotności. To zdecydowało o tym żeby karabinek malować „antykorozją” aby go odpowiednio zabezpieczyć.
Lufa w tym modelu jest nieco dłuższa od standardowej. Wszystko za sprawą że ten karabinek to FAC i wypruwa z siebie śrut w okolicy 40J. Lufa zewnętrzna jest wykonana bardzo starannie i na końcu posiada coś na wzór kompensatora. Niestety jest to tylko atrapa, ale trzeba przyznać że bardzo fajnie się komponuje z resztą konstrukcji. Końcówkę lufy możemy odkręcić i zastąpić nią tłumikiem dźwięku. I ten tłumik na prawdę działa. W moim mikrofonie słabo słychać różnice ale na żywo jest ona znacząca. Wystrzał z tłumikiem to jak donośny szept.


Lufa wewnętrzna jest wykonana bardzo precyzyjnie i trzeba przyznać, że śrut lata bardzo przyjemnie i przewidywanie. Całość lufy jest połączona z mechanizmem na śrubę i istniej możliwość demontażu.
Górna część systemu jest także pomalowana „antykorozją” i nosi na boku nazwę modelu. Na grzbiecie znajdziemy standardowo montaż 11mm do montażu optyki. Wewnątrz znajduje się regulator, który ma gwarantować równe strzały o identycznej mocy.
Na słowa uznania zasługuje jeszcze dźwignia przeładowania. Pięknie wykonana i błyszcząca dźwignia która działa jak zamek czterotaktowy. Trzeba przyznać że działa dość płynnie, ale z lekkimi oporami, ale o tym później.

Po lewej stronie zaraz nad spustem mamy bezpiecznik manualny z białymi i dobrze widocznymi oznaczeniami, który nie zabezpiecza karabinka automatycznie podczas przeładowania czy wymiany magazynka.
Na koniec zostawiamy magazynek. Magazynek jest wykonany poprawnie. Klasyka BSA – metalowy, samoindeksujący, z wewnętrzną sprężynką. Z jednej strony wkładamy i śrut zostaje już na swoim miejscu. Aby wyjąć magazynek, trzeba odbezpieczyć dźwignię blokady magazynka na przodzie pod lufą i odciągnąć zamek do tyłu. Ale to nie jest takie super proste. Niestety w tym egzemplarzu działa to dość topornie. Aby wyjąć magazynek trzeba odciągnąć i trzymać dźwignię przeładowania, dopiero wtedy magazynek ma na tyle dużo miejsca że można go wyciągnąć bez zacięcia.

Więc jak wspomniałem na początku, karabinek ma niepowtarzalny kształt, który mi się bardzo podoba. Ale nie tylko chodzi o wygląd karabinka. Ta wiatrówka dzięki swojemu kształtowi idealnie do mnie pasuje, karabinek sam się składa do strzału. Druga sprawa jest taka, że dzięki swojemu wyglądowi, karabinek mocno przykuwa uwagę innych osób na strzelnicy. Bo jak poszedłem z tym karabinkiem na strzelnicę, to po oddaniu kilku pierwszych strzałów, zebrała się dookoła mała grupka ludzi, która była ciekawa z czego strzelam i kilka z tych osób z mniejszej lub większej odległości obserwowało moje zmagania z poperami na strzelnicy.
No właśnie a jak się z niej strzela?

Ogólne wrażenia ze strzelania są bardzo pozytywne. Karabinek waży nieco ponad 3kg i jest bardzo dobrze wyważony. Z pozycji stojącej nawet z zamontowanym dwójnogiem mogłem prowadzić celne strzelanie na ok 30m. Cykl strzału jest bardzo szybki i przypomina broń palną. Kilka pierwszych chwil z tym karabinkiem to oswojenie się i przyzwyczajenie do mocy, trajektorii lotu pocisku, zgranie mechanizmu przeładowania i ogarnięcie lunety. Po kilku wystrzelonych magazynkach zaczyna się pojawiać pamięć mięśniowa i zaczynamy zabawę.
Kiedy emocje opadły i zaczęły się normalne testy zacząłem zauważać pewne rzeczy, których nie widziałem na początku. Zacznijmy od samego systemu przeładowania. Okazuje się, że wiatrówka nie lubi miękkiego śrutu. W pierwszej kolejności strzelałem ze zwykłego Crosmana Doomed. Potem przerzuciłem się na JSB Exact 4.51 8.44gr i tu się zaczęły problemy. Co drugi strzał powstawały zacięcia i śrut był deformowany podczas podawania do komory zamkowej. To powodowało w najlepszym wypadku brak celności, a w najgorszym blokadę magazynka i brak wystrzału. A wyjęcie tego magazynka z zablokowanym śrutem nie jest łatwe. Potem przerzuciłem się na ciężki śrut 4.52 JSB monster 13,43 gr i to był idealny śrut do tego karabinka.
Jeśli chodzi o celność wiatrówki to na strzelnicy wiatrówkowej na dystansie do 40m nie było celu którego bym nie dał rady położyć, no karabinek sam trafiał w cel. Testując skupienie na 20 metrach oddałem pięć strzałów i jakoś mocno się na tym nie skupiałem. Wiem że są to osoby które takie skupienie zrobią na 50 metrach.

Test celności na 40m robiłem z pozycji stojącej i z zamontowanym dwójnogiem. Co ciekawe, strzelałem do tarczy pod kątem ok 45 stopni, przecinając inne osie. Mimo tego, byłem mile zaskoczony wynikami na tarczy.

Dzień wcześniej z czystej ciekawości strzelałem sobie do puszek i na dystansie ok 80metrów na 10 strzałów było 8 trafień, strzelając z pozycji leżącej. Prawdę mówiąc, karabinek jak na moje standardy jest bardzo celny i na takim dystansie spokojnie kładziemy figurki gołębia czy królika. Natomiast nie jest to poziom celności sportowy, ani wyczynowy. To po prostu karabinek stworzony do polowań na małą zwierzynę.
Jak wspomniałem wcześniej spust jak na PCP jest dość twardy, aby go ustawić odpowiednio to też jest kręcenie, ale mi on bardzo przypadł do gustu i w połączeniu z lekko topornym mechanizmem przeładowania i lekko twardym spustem miałem wrażenie strzelania z bardzo poważnego sprzętu.
Kilka osób skarży się na system napełniania sprężonym powietrzem, że potrafi być nieszczelny. U mnie nie było żadnego problemu. Napełniałem kartusz z butli nurkowej i nabicie do 230bar zajmowało kilka sekund. Taka ilość powietrza starcza nam na oddanie ok 60 identycznych strzałów, bo jak wspomniałem ten karabinek wypruwa z siebie śrut w okolicy 40J. Czyli jest to prędkość początkowa w okolicy 300m/s przy śrucie JSB Monster 13.43 gr.
Podsumowując.
BSA R10 MK 2 to bardzo ciekawa propozycja w przedziale karabinków PCP obok którego nie można przejść obojętnie. Ten sprzęt został stworzony z myślą o polowaniach na małą zwierzynę, ale bardzo dobrze sobie radzie w rekreacji i śmiało po zrobieniu „zerówki” można spróbować swoich sił w sporcie. Ta wiatrówka nie należy do najtańszych, bo gdybyśmy mieli kupić ten model wraz z lunetą dwójnogiem i butlą do sprężonego powietrza, to musimy się przygotować na kwotę około 5k zł. No i trzeba jeszcze doliczyć czas na latanie po komisariatach i kasę na badania, bo ten karabinek ma powyżej 17J. Ale mogę Wam powiedzieć jedno. Ten karabinek na dystansie 40 metrów jest nie do powstrzymania i kiedy zaczniecie strącać kolejne figurki, to reszta strzelców może się tylko bezradnie przyglądać.