DPMS PHANTER ARMS

DPMS czyli karabinek wiatrówkowy strzelający pełną serią? No przecież to się nie może nie udać.

I tutaj od razu zadałem sobie pytanie, czy działa tak samo zajebiście jak wygląda? Oprócz karabinka w zestawie dostajemy chwyt przedni, magazynek na 25 szt. śrutu i kluczyk imbusowy do magazynka.

Z wyglądu to najzwyklejszy AR z kilkoma fajnie wyglądającymi elementami. Po chwili macania okazuje się, że to ta sama konstrukcja co A4P którego testowałem 2 tygodnie temu. Górna jak i dolna komora zamkowa to dokładnie ta sama konstrukcja. Wykonana z tworzywa sztucznego bardzo dobrze spasowana na lewej stronie posiada bezpiecznik wykonany ze znal-u. Jak w A4P selektor z bezpiecznikiem chodzi płynnie i słychać przyjemny klik podczas przełączania.

Nieco wyżej znal-owy bolt catch, który po naciśnięciu zwalnia zamek po wystrzelaniu ostatniej kulki. Z prawej strony obudowy przycisk zwalniania magazynka. To niewielkich rozmiarów guziczek do którego można się łatwo przyzwyczaić. Blokada zamka działa tak samo jak w A4P i magazynek jest trzymany na amen. Nad guziczkiem magazynka plastikowa osłona wyrzutnika, która otwiera się po dociągnięciu zamka w tył.

Zamek wykonany ze stopów lekkich działa prawidłowo i zacięcia są tu rzadkością. I dokładnie jak w a4p ma taką samą bolączkę. Jak się kończy gaz i strzelamy full auto to zamek czasem się nie dopina i nie zaskakuje blokada zamka.

Z tyłu po prawej mamy jeszcze atrapę popychacza wykonaną z plastiku.

Chwyt pistoletowy jak i kabłąk, to dokładnie ta sama konstrukcja jak w sub karabinku a4p. Chwyt posiada antypoślizgową fakturę i dobrze pasuje do dłoni, a kabłąk duży pomieści parówki w rękawiczkach. Dźwignia przeładowania wykonana ze znal-u działa prawidłowo, chociaż jej działanie różni się od pierwowzoru. Tutaj dźwignia działa w krótszym zakresie i nie zawsze zaskakuje. Zdarzyło się że dźwignia nie wraca do pierwotnej pozycji po przeładowaniu i należy ją dopchnąć.

Prowadnica kolby i sama kolba robi pozytywne wrażenie, solidnie wykonana i podczas wywrotki na kolbę nic się nie uszkodziło. Co dla mnie najważniejsze, posiada cały zakres regulacji, co pozwala dopasować karabinek do każdego użytkownika.

Na grzbiecie karabinka po całej długości szyna ris do montażu celowników optoelektronicznych. Na przednim chwycie z każdej strony, także szyny ris do montażu chwytów latarek i innych cudów.

Jak wspomniałem w pudle dostajemy chwyt przedni. Wykonany z dobrej jakości plastiku chwyt kątowy który idealnie pasuje do moich dłoni. Podczas montażu trzeba uważać na śruby mocujące, bo lubią się wyrobić i montaż zaczyna pracować na szynie.

Na końcu tłumik płomienia zamontowany na gwincie 14 mm. Sam tłumik plastikowy i dobrze spasowany, ale trzeba co jakiś czas sprawdzać czy się nie wykręca, bo to on trzyma lufę wewnętrzną. Lufa wewnętrzna znacznie dłuższa od tej w a4p i też nie ma gwintu.

Standardowo na replice mamy zamontowane stałe przyrządy, czyli muszkę i szczerbinkę z możliwością regulacji. Przyrządy typu flip up wykonane porządnie chociaż po dwóch magazynkach na karabinek i tak ląduje kolimator.

Magazynek też dokładnie taki sam jak w a4p i jak w tamtym modelu są te same wady i zalety. Magazynki, a w zasadzie ich plastikowe obudowy, są delikatne i podczas upadku zwyczajnie pękają. Dodatkowo trzeba pamiętać o ich ciągłej konserwacji i czyszczeniu, bo tak na prawdę to serce tego karabinka. Karabinek napędzają dwie kapsuły co2, które są w magazynku i tutaj trzeba pamiętać o kolejności montażu kapsuł, bo wkładając w innej kolejności gaz po prostu ucieknie. W magazynek wchodzi 25 szt. śrutu bb 4.46mm i dzięki temu właśnie napędowi, karabinek jest w stanie opróżnić całość zawartości w niecałe 2 sekundy. ALE, ten typ napędu też ma swoje ograniczenia i im więcej strzelamy serią, tym szybciej spada ciśnienie w kapsułach, co za tym idzie spada wydajność i prędkość początkowa karabinka.

Natomiast mimo tego że obudowa jest po prostu słaba to po dłuższym czasie rzucania nimi mogę dodać, że magazynki spadały na ziemie jeszcze kilka razy, to na zawór, to na obudowę i nadal działają. Więc mimo kiepskiej obudowy to solidne magazynki. Krótko mówiąc dpms to dokładnie ten sam karabinek co a4p, tyle że ma normalną kolbę i dłuższą lufę.

I tutaj można by pomyśleć że skoro to dwie takie same konstrukcje to strzela się z nich tak samo. No właśnie nie do końca.

Zacznijmy od szybkostrzelności. Podobnie jak w a4p producent twierdzi, że szybkostrzelność jest na poziomi 1400 strzałów na minutę. I tak można osiągnąć zbliżone wartości o ile strzelamy z pełnych kapsuł przy wysokich temperaturach. Deklarowana prędkość początkowa czyli 130 m/s jest do osiągnięcia, ale tylko na pełnej butli przy pierwszych strzałach potem spada do 110 a czasem do 100 i tak się trzyma jeszcze przez 2 do 3 magazynków.

Wydajność to ok 5 magów z jednego naładowania, ale zauważyłem że to zależy jaką technikę strzelania preferujecie. Bo jeśli próbujemy ciąć arbuza na pół, to gazu staczy na góra 3 magi. A jak strzelamy nawet dynamicznie ale strzałem pojedynczym to 5 magów jest realnym wynikiem.

Celność jest znacznie lepsza od a4p i to dzięki dłuższej lufie wewnętrznej. Z 10 metrów wszystko idzie w czarne i to bez spiny z rąsi. Na większe dystanse to strzelając nawet z 30 metrów idzie trafić w puszki czy butelki.

Samo wrażenie ze strzelania jest bardzo pozytywne i muszę przyznać, że ten karabinek dużo bardziej do mnie pasował niż wspomniany a4p. Wszystko dzięki dopasowaniu i normalnym rozmiarom. Karabinek przez cały czas działał fantastycznie i strzelając z niego nie miałem dość, jedyne czego mi brakowało to tylko dodatkowych magazynków. I prawdę mówiąc nie dziwi mnie fakt, że ludzie sobie chwalą taką konstrukcję.

Podsumowując. Panter Arms DPMS to bardzo dobrze wykonana replika ar15. Ciężko się przyczepić do karabinka, który w cenie 1200 zł oferuje wysoką szybkostrzelność, małą awaryjność, łatwość w naprawie i demontażu, dobrą celność i całą masę zabawy. Karabinek testowałem dość długo bo chciałem sam sobie udowodnić na siłę, że on nie może być aż tak dobry. I niestety nie udało się. Wychodzi na to, że ten karabinek świetnie się nadaje do strzelań dynamicznych, rekreacji, czy podstawowych treningów strzeleckich. Wyszło na to że im więcej go testowałem pozwalałem sobie na coraz więcej, łącznie z rzucaniem magazynkami za prawie 4 stówki i tarzaniem się w piachu. I za każdym razem dawał radę i mnie nie zawiódł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *